Baśnie i waśnie rodzinne


Psychoterapia / piątek, 27 marca, 2020

Indywidualne i całościowe podejście do pracy z Rodziną w Psychologii Procesu.       

Autorzy artykułu: Joanna Dulińska i Michał Duda.

Dawno temu pewien człowiek, wraz ze swoją żoną i synem wyruszył w drogę. Wędrowali wiele dni, tygodni, miesięcy, by dotrzeć w określone miejsce. Pewnego dnia dotarli do podnóża olbrzymiej góry. Nie można było jej obejść ani przekroczyć, była zbyt stroma i wysoka, by ją pokonać. Ojciec postanowił, że wykopią tunel. Wraz z synem zabrał się do pracy. Zaczynali o świcie, kończyli o zmroku. Pracowali wiele lat, w tym czasie syn ożenił się i dochował własnego potomstwa. Pewnego dnia zwrócił się do ojca: ojcze, jesteś już stary, a ja też nie jestem już w pełni sił. Nie damy rady tej górze, umrzemy zanim przekopiemy się na drugą stronę. To nie ma znaczenia mój synu – odparł ojciec. Gdy ja umrę, ty będziesz pracował dalej, potem twoje dzieci, i dzieci ich dzieci, a pewnego dnia zwyciężymy i pójdziemy dalej swoją drogą. Rodzina – mityczny stwór – chociaż złożona z poszczególnych jednostek, jest także całością większą niż tylko suma części, żywym organizmem, który posiada określone potrzeby by trwać, rozwijać się, podążać za swym przeznaczeniem. To, co istotne z perspektywy Rodziny jako całości bywa sprzeczne z tym, co istotne, wygodne i przyjemne dla poszczególnych jej członków. Rodzina jest tworem długowiecznym, dziesięć, dwadzieścia lat z perspektywy Rodziny jest chwilą, a życie jednego jej członka, jego uniesienia, emocje, radości i rozpacze jedynie drobnymi epizodami. 

Taki wymiar myślenia o Rodzinie i sobie jako części większej całości jest szczególnie obecny, gdy nadchodzi świąteczny czas, podczas różnego rodzaju uroczystości, ślubów, pogrzebów i narodzin. Spotykamy nasze ciotki, wujków, krewnych bliższych i dalszych. Zazwyczaj rozpoczynają się wtedy rozmowy o tym, co nas łączy jako całość, kim byli pradziadkowie i jak piękne bywały prababki. I nagle, czasami ze zdziwieniem ktoś odkrywa, że historia pra-, pra- babci jest bardzo podobna do jego własnej. Na takich spotkaniach bywa także gorąco od plotek na temat tego, jak okropnie prowadzi się jakiś wujek lub, że ciotka Krysia rozwodzi się po raz piąty. Szuka się także rozwiązań problemów poszczególnych osób, rozważa, kto i co mógłby dla kogo zrobić. Rodzina myśli o sobie, próbuje rozwiązać swoje problemy.

Rodzina jako całość jest w naszych oczach tajemniczym, baśniowym tworem, który funkcjonuje na nieco innym niż jednostka poziomie rzeczywistości. Trudno jest na przykład określić jej granice w czasie lub przestrzeni. Rodzina była już kiedy przychodziliśmy na świat i prawdopodobnie pozostanie, kiedy będziemy go opuszczać. Nie da się też ostatecznie określić przestrzeni, jaką zajmuje. Jej członkowie są w nieustannym ruchu, żyją w różnych miejscach, jedni się pojawiają inni odchodzą, jeszcze inni przebywają w zaświatach. Trudno też do końca powiedzieć, kto właściwie należy do Rodziny, a kto nie. To się jakoś intuicyjnie czuje. Talmud mówi “nie każdy bliski jest bliski, nie każdy daleki – daleki”; urzędy twierdzą, że szwagier to nie rodzina. W tej sprawie decyduje zapewne subiektywne odczucie wielu osób (w tym szwagra), co trudno nazwać precyzyjnym narzędziem. Czas i przestrzeń są dla Rodziny czymś innym niż dla jednostki. Inny jest także świat w którym żyje, okoliczności, którym musi sprostać, jej problemy, relacje, cele rozwojowe można zrozumieć wyłącznie z jej  całościowej perspektywy.       

Rodzina jako pole

Zdaniem Arnolda Mindella rodzina bardziej, niż jasno wyodrębniony, określony byt przypomina pole. Każdy z nas (chyba że nie był akurat tego dnia w szkole) widział jak magnes w tajemniczy sposób układa rozsypane na kartce opiłki żelaza w pewien wzór. Pole Rodziny dosłownie organizuje materię. W tym polu przychodzą na świat nowe osoby, pod wpływem tego pola, kształtują się i rozwijają, niektórzy pozostają w nim nawet po śmierci. W pracy z procesem stosujemy często metaforę postaci mitycznej, personifikującej pole rodziny. Mówimy, że pole rodziny jest organizowane przez jej sny. Życie tej postaci obrazuje kolejne przekształcenia w polu rodziny. Właśnie ta postać staje się naszym klientem kiedy pracujemy z Rodziną. Poszczególnych członków rodziny traktujemy jako wewnętrzne figury w jej życiu psychicznym. Wewnętrzna przemiana którejkolwiek z nich wpływa na sytuację i atmosferę w całej rodzinie. Poszczególne osoby pracując na poziomie indywidualnym i odkrywając w wewnętrznym obrazie Rodziny różne części siebie samych zaczynają inaczej czuć się w Rodzinie i poza nią, inaczej postrzegać swoją pozycję względem innych, i często zmieniają stosunek do Rodziny jako całości.

Perspektywa jednostki

Z perspektywy jednostki każdy z nas ma inną Rodzinę. Na pewnym poziomie – my nazywamy go indywidualnym poziomem pracy z rodziną – to, co definiujemy jako rodzinę jest subiektywnym doznaniem poszczególnej osoby. W lustrzanym odbiciu – w zależności od miejsca w jakim się znajdujemy, perspektywy z jakiej patrzymy – każdy zobaczy coś innego, inne osoby będą w centralnym miejscu, inne jakości, problemy wysuną się na pierwszy plan.

Patrząc w lustro widzimy siebie pośród innych – widzimy to, co potrzebujemy zobaczyć, a więc osoby, które naśladujemy, które wspierają nasz rozwój, które kochamy i czujemy się przez nich kochani, ale także i takie, z którymi walczymy, nienawidzimy ich, czujemy się przez nie ograniczeni i zniewoleni. Obraz Rodziny z naszej własnej, jednostkowej perspektywy, choć dosyć stabilny zmienia się z czasem, osoby zajmujące centralne pozycje przesuwają się na dalszy plan, a ich miejsce zajmuje kto inny. Pojawiają się nowe postaci, mężowie, żony, dzieci, szwagrowie i szwagierki. Tak, czy inaczej, to co dzieje się w Rodzinie dzieje się wobec nas, jest informacją dla nas i o nas, jest okazją by stawać się sobą, dookreślać granice czy pokonywać ograniczenia.

Praca na poziomie indywidualnym koncentruje się głównie wokół tożsamości danej osoby, tego co ową tożsamość tworzy i tego, co ją zakłóca. Stawanie się sobą to proces długotrwały – tworzenie granic pomiędzy sobą i innymi jest niezbędne, by się w nim odnaleźć, sprawnie funkcjonować, czerpać radość i satysfakcję. 

Role w Rodzinie

Role w Rodzinie stawiają wobec zadania jak je podejmować, co z nich czerpać i kiedy z nich rezygnować. Jak w końcu przekonać moją rodzinę, że mam prawo podejmować własne wybory, decyzje, które przynoszą porażki bądź sukcesy? Jak skłonić ich, by nie starali się kierować moim życiem ? Co zrobić, by nie przejmować się nadmiernie ich zdaniem, sposobami funkcjonowania, które proponują, a jednocześnie korzystać z ich doświadczeń, miłości i wsparcia w zamian oferując to samo. Jak wychowywać własne dzieci, strzec je przed niebezpieczeństwami, zapewnić szczęście ale też pozwolić by żyły własnym życiem i czuły się odpowiedzialne za swój los? – to pytania, które często słyszymy od klientów naszego Ośrodka.

Rozwój wśród bliskich to pełen emocji, wzlotów i upadków taniec siły i miłości, zależności i walki o własne terytorium – psychiczne i fizyczne. W ciągu całego naszego życia mamy szansę podjąć i przekroczyć wszelkie możliwe w Rodzinie role. Rozpoczynając od dziecka, które wnosi w pole rodziny sny i marzenia, swobodę i beztroskę, ale też bezradność i strach. Z czasem dziecko dorasta i zaczyna określać, kim jest, na bazie wzorców, które uznaje i takich, z którymi się mierzy. Taki “stający się” człowiek wykracza zazwyczaj poza wyznaczone przez Rodzinę granice, bada nowe terytoria, wyrusza na wyprawy. To rola wojownika. W tym miejscu młody człowiek napotyka na mniejszy, bądź bardziej zdecydowany sprzeciw, musi podejmować walkę o swoje sny, weryfikować je z rzeczywistością, przegrywać i zwyciężać. W czasie tych potyczek zyskuje siłę i niezależność, ale też nabiera pokory, szuka kompromisów, zawiera układy. Potem sam staje się dorosłym członkiem Rodziny, odnajduje w niej swoje miejsce i swoją siłę, przywołuje na świat dzieci. Staje się rodzicem. Na tym etapie staje po stronie spraw materialnych i bytowych, buduje dom i zapewnia pożywienie, on jest teraz kimś kto ma zapewnić stabilność, bezpieczeństwo. Czuje niepokój, gdy jego dzieci zaczynają swoje wyprawy w nieznane, sięgają ku słońcu. Niżej – krzyczy Dedal do Ikara – nie leć tak blisko słońca mój synu, bo jego promienie roztopią wosk twoich skrzydeł. Bycie Rodzicem to podarować swojemu dziecku skrzydła i z lękiem patrzeć, jak coraz wyżej odlatuje ku słońcu. Przeżywać jego upadki i radować się z jego bezpiecznych lądowań. Na końcu drogi można z perspektywy dotychczasowej podróży przez życie spojrzeć na świat, stać się Dziadkiem, Babcią. Starszym w znaczeniu, jakie temu słowu nadają Indianie ceniący mądrość płynącą z doświadczenia. Docenić zarówno sny i marzenia, walkę i przekraczanie ograniczeń, potrzebę stabilności i bezpieczeństwa, konflikt pomiędzy tymi rolami, nieuniknioność tańca siły i miłości.

W  trakcie swojego życia mamy szansę doświadczyć wszystkich tych miejsc, poznać ich smaki i dookreślać kolory. Ale czasami, gdy proporcje siły i miłości w Rodzinie rozłożą się niekorzystnie, jednej jest zbyt dużo, a drugiej zbyt mało stajemy się więźniem jakiejś pozycji, pozostajemy zbyt długo w jednym miejscu. I to, co do jakiegoś momentu jest dla nas najlepsze z czasem staje się pułapką, więzieniem. Staramy się odnaleźć powody, które zatrzymują nas w jakimś miejscu, nie pozwalają iść dalej, doświadczać nowych jakości. Próbujemy pomagać klientom przekształcać nadmierną miłość w siłę, a siłę w miłość. Przejście z jednej roli do innej związane jest z bólem rozstania, i koniecznością poradzenia sobie z tym bólem, podjęcia nowych wyzwań, nauczenia się nowych sposobów funkcjonowania, przekazania władzy w inne ręce. Warto wiedzieć, że jest to nieuniknione, nie jest łatwe, ale konieczne nie tylko z punktu widzenia rozwoju jednostki. Dzięki temu Rodzina rozwija się jako całość. Na dobre i na złe, czyli: co trzeba poświęcić i dlaczego warto? Dla terapeuty pracującego z procesem Rodzina sama w sobie jest procesem, który próbuje się dopełnić tak jak rzeka, która przepływa przez różne krainy by w końcu dopłynąć do morza. Po drodze natrafia na swoje progi i wyzwania, którym próbuje sprostać. My i inni członkowie Rodziny jesteśmy tylko jej przejawem, urzeczywistnieniem na dany moment. W ciągu naszego życia widzimy i współtworzymy tylko jej fragment, który pojawia się i znika za horyzontem. Proces ten działa w dwie strony. W pewnym stopniu determinuje nasze życie. Nie zawsze licząc się z nami, rozumiejąc nasze osobiste pragnienia i potrzeby wymusza na nas pewne zachowania, decyzje, kierunek rozwoju. To rodzi bunt jednostki, bywa trudne, bolesne, pochłania wiele wysiłku, potu, emocji. Z drugiej strony Rodzina użycza swojej zbiorowej, ponadjednostkowej siły i oparcia. Jednostka mierzy się z tą siłą, walcząc z nią uczy się o sobie samym i swojej sile. Czasem w tej walce zaczyna coraz lepiej rozumieć perspektywę przeciwnika. Przeciwnik z czasem staje się sprzymierzeńcem i zamiast walczyć z jego siłą uczymy się z niej korzystać, zaczynamy rozumieć swój totem, swój herb, swoje zawołanie, widzimy przenikającą je siłę, która pomaga nam mierzyć się ze światem. Siła Rodziny przestaje nas ograniczać, przeciwnie dzieli się z nami całym swoim potencjałem. W tym miejscu zaczynamy pielęgnować jej tradycje, dbać o pamięć przodków oraz czystość i właściwy sposób odprawiania rytuałów.

Rodzina – postać mityczna

Praca z Rodziną jako postacią mityczną nie różni się specjalnie od pracy na poziomie indywidualnym. Zmienia się jedynie perspektywa. Zamiast patrzeć z perspektywy rozwoju jednostki, staramy się przyjąć punkt widzenia życia postaci mitycznej. Tak samo jak w pracy indywidualnej, najpierw próbujemy nawiązać podstawowy kontakt z klientem i lepiej go poznać. Interesuje nas historia Rodziny, ważne wydarzenia z jej życia, obyczaje, tradycje, dziwne przypadki, dramaty, tajemnice i anegdoty. 
Staramy się również poczuć, jaka panuje w Rodzinie atmosfera. Co wyczuwamy przebywając w obecności członków Rodziny? Czy sytuacja jest napięta, czy raczej panuje zgoda i troska o siebie nawzajem? Atmosfera pokazuje, czy Rodzina jest jednorodna, czy podzielona i skłócona. Wokół jakich spraw i trudności powstają linie podziału? Jakie zagadnienia wydają się być szczególnie istotne na ten moment dla procesu Rodziny? Kiedy uda nam się wyodrębnić kluczowe zagadnienia, staramy się poznać opinie różnych członków Rodziny w danej sprawie. Próbujemy zaobserwować, jakie tendencje czy postawy próbują dojść do głosu, ale spychane są w Rodzinie na margines. Obserwujemy, jakie propozycje przyjmowane są chętnie i z radością lub ulgą, jakie zaś budzą niechęć, wrogość, kontrowersje. 

Tradycja i ewolucja 

Rodzina, jak każdy żywy organizm, stara się przetrwać jak najdłużej, szuka więc sposobów sprawnego funkcjonowania w rzeczywistości. Jak uczy jednak historia Rodziny Dinozaurów zbyt dokładne przystosowanie do panujących aktualnie warunków bywa niebezpieczne. Dlatego poza doskonaleniem istniejących już mechanizmów funkcjonowania, czyli poza pielęgnowaniem i podtrzymywaniem tradycji, Rodzina potrzebuje tworzyć i stosować coraz to nowe wzorce zachowania. Zarówno po jednej jak i po drugiej stronie drzemie siła, każda jest inna, obie są potrzebne. Rozpoczynając pracę z Rodziną staramy się poznać i docenić jej kulturę, uszanować obyczaje i cele jakie sobie stawia, ale interesuje nas także to, co się rodzinie przydarza. Próbujemy dowiedzieć się między innymi, o czym śnią członkowie Rodziny, jakie zawody wykonują, na jakie cierpią dolegliwości, czy mają podobne problemy relacyjne, podobne uzależnienia, jakie mają przezwiska, ulubione powiedzonka, o kim plotkują, a o kim nie chcą słyszeć, kogo wyróżniają spośród siebie i dlaczego, jak odnoszą się do innych rodzin itp. Wszystko to pomaga nam stwierdzić, w jakim kierunku Rodzina chce się rozwijać i co stoi temu na przeszkodzie.

Prawie zawsze istnieje konflikt między tym co było, co znane i bezpieczne, a tym co nowe. Nowe wzorce przejawiają się poprzez zachowania poszczególnych członków Rodziny. Tak zwane czarne owce, dziwacy, ekscentrycy, ale też przedstawiciele “młodego pokolenia” próbują wnieść do Rodziny nowe zachowania i jakości. Nie zawsze jest to możliwe. Tożsamość Rodziny może być bardzo silna, nie do pokonania. Wtedy osoby pragnące zmian zostaną powstrzymane, a jakość, która nie może zaistnieć w polu rodziny może objawiać się w formie symptomów fizycznych czy chorób psychicznych, na które zapadają członkowie Rodziny. Pracując z tymi symptomami, odkrywając stojące w ich tle wzorce zachowania, można dotrzeć do brakującej jakości.

Historia pewnej Rodziny

W Rodzinie pewnej naszej klientki od kilku pokoleń panuje ściśle określony wzorzec. Matka wychowuje dziecko (córkę), ojciec – zarabia pieniądze i dba o dom, ale nie kocha żony, jest chłodny i nieobecny. Rodzice nie żyją ze sobą. On realizuje się w pracy, jej obowiązkiem jest dbanie o dom i córkę. Ona nie jest szczęśliwa. Jej potrzeby, dążenia i aspiracje nie są zaspakajane, ani nawet brane pod uwagę. Jest utalentowana, ale nie realizuje swoich możliwości. Tęskni do innego życia, z kimś kto zaakceptuje jej potrzebę rozwoju i sposób myślenia, ale tym kimś nie jest ojciec jej ukochanej córeczki. Argumentem, który do tej pory decydował o losach tej rodziny było dobro dziecka. Dla dziecka ważna jest rodzina. Dla dziecka należy poświęcić swoje tęsknoty. Nasza klientka jest taką córeczką, ale jest także taką matką. Wzbierają w niej inne potrzeby, pragnienie by porzucić ten wzorzec, śnić inny sen. Sen o samorealizacji, swobodzie, szczęściu przy boku mężczyzny, który będzie ją kochał, wspierał jej potrzeby. Szuka akceptacji u swojej matki, ale nie może jej tam znaleźć. Jej matka – podobnie jak babka, dokonały innych wyborów w przeświadczeniu, że są to właściwe decyzje. Nie chcemy rozstrzygać tego sporu. Musi to zrobić każdy we własnym sercu z wszelkimi konsekwencjami swojej decyzji.                                                             

Warto przy tej okazji wspomnieć o idei głębokiej demokracji. W pracy z procesem przyjmujemy założenie, że dla Rozwoju całości, niezbędne jest, aby wszystkie stanowiska mogły się wyrazić, ważny i potrzebny jest głos wszystkich członków Rodziny lub podgrup, które ją tworzą. Interesuje nas nie tylko to, co oni myślą, ale też o czym śnią. W przeciwieństwie do demokracji – gdzie podąża się za wolą większości – głęboka demokracja opiera się na przekonaniu, że wszystkie istniejące punkty widzenia, jakości, energie są niezbędne – jeżeli nie w tym momencie, to za jakiś czas – by Rodzina mogła przetrwać, rozwijać się, rozkwitać. Choć całość nie jest tu sumą części, rozumienie doświadczeń wszystkich części zbliża nas do rozumienia całości. Stąd naszym zadaniem w pracy jest wspieranie wszystkich stanowisk pojawiających się w polu Rodziny i zachęcanie poszczególnych członków rodziny do zwrócenia uwagi na te aspekty zagadnienia, na które trudno im się zgodzić, w których trudno im odnaleźć siebie. 

Wracając do historii klientki możemy zauważyć, że w różnych okresach różne wartości były dla jej Rodziny jako całości bardziej korzystne. Zależy to od czasów w jakich się żyje i potrzeb, jakie muszą być w danym momencie zaspokojone. Inna była pozycja kobiety kilkadziesiąt lat temu. Inną rolę pełnił mężczyzna. Inaczej były traktowane dzieci, wychowywane zwykle tylko przez matkę. Inny był świat. Decyzje były podejmowane w innym czasie i innym miejscu. Nie wiemy, jaką jakość wniosłaby do tej Rodziny utalentowana kobieta realizująca w pełni swój potencjał, nie tylko jako matki. Nie wiemy też, czy dla Rodziny, jako całości byłoby to lepsze, niż gdyby pozostała wyłącznie matką. Wreszcie nie wiemy, czy to właściwy czas i miejsce na taką zmianę. Jednego jesteśmy jednak pewni. W polu tej Rodziny istnieje taka potrzeba i kiedyś ktoś ją zrealizuje, aby Rodzina mogła doświadczyć nowej jakości z tym związanej. I nie będzie łatwo to uczynić. Bo siła tradycji i obowiązującego wzorca jest ogromna. 

“Ofiary z ludzi” ponoszone są zarówno w obronie tradycji, jak i w imię przyszłości. Czasami nowa, potrzebna całości jakość pojawia się zbyt wcześnie. Rodzina nie jest jeszcze gotowa by jej doświadczyć, nie jest to także dla niej korzystne. Wtedy osoba wnosząca tę jakość jest wykluczona ze społeczności, diagnozowana jako nienormalna, zła lub szkodliwa. Czasami jednak Rodzina – mityczna postać – domaga się czegoś i ktoś musi jej wolę wypełnić. 

 Mini poradnik

Jak zmienić Rodzinę? Co zrobić i jak się zachować jeżeli czujesz, że twoim przeznaczeniem jest zmienić Rodzinę, obowiązujące do tej pory normy i zwyczaje?

Po pierwsze pamiętaj, że na pewno nie jesteś jedyny. Znajdź sprzymierzeńca, razem zawsze raźniej.

Spróbuj docenić dotychczas panujące i obowiązujące wzorce zachowania.  Spróbuj odnaleźć w sobie perspektywę Rodziny jako całości i sprawdź co dawały jej takie normy i wartości, także jak ty osobiście, jako członek całości z tego korzystałeś. Powiedz o tym, do czego doszedłeś.

Sprawdź także, co może dać Rodzinie jako całości zachowanie które ty proponujesz. Jaką nową jakość wniesie to do tej społeczności? Co umożliwi?
W jaki sposób jest to już obecne w świecie, w jaki próbowało już zaistnieć w twojej rodzinie, z jakiego Ducha Czasu wynika?

Pamiętaj, że wnosząc nową jakość zmuszasz swoich bliskich do zmiany – także na poziomie osobistym. Oni dokonywali pewnych wyborów w przeświadczeniu, że są to najlepsze decyzje i czynili to w dobrej wierze. Zaakceptowanie nowego sposobu myślenia jest weryfikacją własnych poglądów i spojrzeniem na swoje życie z innej perspektywy. To czasami bywa bolesne. Ale warto także pamiętać, że w pewnych okolicznościach ta sama decyzja może być dobra, a w innych – gdy minie trzydzieści lat i świat trochę się zmieni – inna będzie lepsza. 

Na zakończenie proponujemy przeprowadzenie pewnego eksperymentu myślowego. (opracowane na podstawie Lider mistrzem sztuk walki, Arnold Mindell, 1995).

Pomyśl o swojej Rodzinie. Spróbuj ją sobie wyobrazić, zobaczyć ją w całości, jak na starej fotografii. Tak starej, żeby znalazły się na niej osoby, które być może już zmarły, ale pamięć o nich pozostała, a jednocześnie tak aktualnej, żeby pojawili się wszyscy nowi członkowie Rodziny. Poczuj atmosferę, jaka towarzyszy twojej Rodzinie, obecne w niej nastroje i emocje. Pomyśl o niej jak o polu, jak o ogromnym bycie podobnym do człowieka, albo boskiej postaci. Jaka jest twoja rola w funkcjonowaniu tego organizmu? Czy stanowisz jego oczy, głowę, dłonie, serce, stopy? Pomyśl o tym, że twoje myśli i uczucia, wiadomości, które posiadasz, zdolności, dążenia i reakcje są niezbędne by mógł istnieć, funkcjonować, rozwijać się. Twoja praca jest po części pracą na rzecz tego organizmu. Co widzi gdy ty patrzysz, co czuje gdy ty czujesz? W jaki sposób takie myślenie zmienia twój stosunek do Rodziny i tego co się w niej dzieje?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *